ENIGMA- strona główna Kraków

powrót

Kraków - czas odnaleziony

Poranne pociągi przemierzają codzienne drogi. Za ogromnymi oknami przemijają baśniowe krajobrazy - schowane we mgle, odrealnione, zatopione w bieli pełnej spokoju. Cały świat rodzi się bardzo powoli z długiej i zimnej nocy. Tak jak kilka oszronionych brzóz mijanych w pędzie i tysiące kolorowych liści wirujących w tańcu siódmej rano. Obok czekają martwe pola z niezabliźnionymi ranami po ostatniej orce. I mgły, mgły bez słońca. Małe i duże. Magiczne.

Dworzec Główny w Krakowie nieśmiało się zaludnia. Przed figurą podróżnika z wiecznie ciężkimi walizkami, grupa turystów zastanawia się nad rozpoczętym dniem. Nawet nie przypuszczają jak wiele dróg prowadzi do mistycznego miasta. Papierowe mapy i przewodniki są tutaj prawie bezużyteczne. "Miej serce i patrz w serce miasta" zdają się mówić oczy wędrowca.

Tego dnia na Plantach nie było "starej wariatki". Może pomyliła kroki we mgle. Gołębie i wróble nadaremnie czekały na śniadanie rozkruszane pomarszczoną ręką. Tylko rozżółkłe liście, ze zwykłą rytualnością, plątały się z szelestem pod stopami.

Wieża Kościoła Mariackiego otulona białym woalem. Zaślubiona niebu. Krzyżowe sklepienie nawet w południe rozmigotane jest tysiącami gwiazd tak, aby drewniane figury odwiecznie zapatrzone w ich złoto, mogły spokojnie odliczać czas. Zapalone w przemilczanych intencjach płomyki przypominają o przemijaniu. W ciszy przyklękamy nad sobą.

sukiennice

I sukiennice tego dnia śpią. Pod znudzonym obliczem Wieszcza, Ojczyzny, Nauki, Poezji oraz Męstwa - kwiaciarki rozłożyły swe wielokolorowe stragany. Niecodzienną ozdobą jest wielki, zielony "kryształ" przywieziony na chwilę ze Skandynawii. Kosmiczny dodatek do zwykłości. Wystarczy przycisnąć dłoń, aby zadźwięczał, przekazał dobrą energię i krakowski rynek zjednoczył z całym światem.

Ulicami drżącymi z zimna wędrują spieszący gdzieś ludzie. Mijają siebie bez spojrzenia. Niewolnicy czasu, współcześni artyści życia, poszukujący szczęśliwych ścieżek przyszłości.

Nawet tutaj sztuka może sięgnąć bruku. Obok napiętnowanych nieszczęściem ulicznych grajków, pseudo-malarze sprzedają kicz wyobraźni. Trochę dalej dziesiątki pocztówek przypominają o powinności każdego uczciwego turysty. Niestety z atmosfery przełomu wieków pozostało bardzo niewiele. Dzisiejszymi ulicami Krakowa nie snuje się już cyganeria. W prawdzie ostatni jej epigon jest ciągle wspominany nie tylko w piwnicznych pieśniach, ale coraz szybciej odchodzi ulicami przeszłości. Przeszłości nieśmiało wskazującej na siebie.

Krakow

Nad smutnie płynącą Wisłą też spokój. Przerażające kontury Wawelu dominują nad meandrami rzeki. Gdzieś tam, za potężnymi murami spoczywają prochy narodowych symboli. Gdzieś tam, za zasłoną niepamięci czekają zaprzeszłe tajemnice. Gdzieś tam, minione wieki wyciszyły stukot królewskich kroków. I właśnie tam, gdzie kiedyś słowo "Polska" wypowiadane było z szacunkiem, dziś nieuważni turyści przybywają by być, zobaczyć, sfotografować i zapomnieć w dziesiątkach języków. Tylko nieliczni z podziwem i pokorą spoglądają na pamiątkę wielkich, dobrych, tragicznych, zwycięskich - po prostu wszelkich czasów.

Miasto ponad stu kościołów rozbrzmiewa najgłośniej średniowiecznym hejnałem. Dopiero później ucho odnajduje modlitwę dzwonów. Ale tak naprawdę to w ciszy zagubionych świątyń człowiek staje przed tajemnicą. Jest taki kościół w Krakowie... gdzie półmrok rozświetlają tylko witraże, a święte figurki wymownie spoglądają na wstępujących w pradawne progi. Dwa rzędy ławek prowadzą do niezwykłego ołtarza - tryptyku. Nad wejściem tam, gdzie zazwyczaj organy, ekspresyjna postać Boga Ojca jeszcze bardziej zaświadcza o wyobraźni napiętnowanej geniuszem i tak długo niedocenianej. Tylko w tych murach projekty Stanisława Wyspiańskiego zostały przeniesione do rzeczywistości. Tylko tu jego witraże żywią się światłem. Pięknieją pod dotykiem słonecznych palców. Stwarzają nowy wymiar - na granicy jasności i cieni. Pełne kolorów i kontrastów są oknami artystycznej wyobraźni. Delikatne i kruche. Tak często otulone zapomnieniem, zawsze tęsknią do światła, które niczym czarodziejska różdżka przywraca je do życia, choćby na kilka mgnień. Na ścianach secesyjne słoneczniki, róże, osty, lilie i różnorodne motywy geometryczne tworzą świat pełen cudów. Świat, w którym ciężkie, dębowe drzwi strzegą polichromii piękna.

Wędrówki ulicami Krakowa mają swój odwieczny sens. Także i nasze współczesne kroki łączą się w pochodzie gdzie ważne jest każde spojrzenie, każda myśl, każdy gest i każda godzina.

  Bez początku i bez końca...

Aleksandra Rudalska

następny



Enigma © 1986-2000
webdesign Studio KLIK