![]() |
Wiatr
wiatraka
On spogląda na mnie
z beczki śmiechu
z wiatrem wiatraka
wewnętrznego popędu
pogonionego
rumaka konika
morskiego toni
malowanego
drewnianego konia
z drzewca
osi oszczepu
plemienia jednego
chybotliwie
tonącego w łodzi
wodza
Nietakt doznania
Poćwiartowane wiekiem
ręce staruszki
przemykają przypadkiem
po moich w autobusie
...
Wiedział pradziad
czemu licho
gryzło sęk
a sedno spowijano
niedostępnie
jak cyklon
byle dalej
od egzorcyzmów
spełnień
...
Ty nie wiesz
chociaż
lecące dusze
zostawiają niemal
ślady ust
na twoich szybach
rozpychają ramiona
w twoich oknach
deklinacja
cekiny z rąbka wszechrzeczy
deklinują się przez ckliwe
kocham
odpadają jak
kupione kupony
ktoś za nie
wpadnie w przepaść
***
owinąłeś w bawełnę
liszki
jesteś Bogiem
ŻĄDŁO
W przebudzeniu osy
świat
zawarł pakt
z bólem.
Jego zwinny
chart
ma w nim swoją
płonącą
połoninę
kiedy zapalają
ogień
giną roje
owadów
ARKA
NOEGO
Miasto się
wyprowadza
Ulice na sprzedaż
Ze wszystkim
Każdym domem
I mieszkańcem
Kto da więcej
Kto da więcej
Ten przejdzie
Przez ucho igielne
Na
wielbłądzie
Miasto
się wyprowadza
OLŚNIENIE Ulice na
sprzedaż
Oślepłam
na jedno oko Brama z napisem:
zostało mi
drugie Artystom i żebrakom
teraz widzę
lepiej. Wstęp wzbroniony
Cienie nie dały
mi odpocząć Ci zostają
weszłam w ich
kałuże Na starym
miejscu
były bezpieczne
wtem Niech
idą do cyrku
wydrążyły
się w okopy
krajobraz
zmalał Miasto
odeszło
w kolory jaskrawe - Zabrało podłogi
soczewką
przerażenia Z oddechu wilgoci
ściągnęłam
je na siebie Wychodzą zwierzęta
- zgrały
się w artylerii. Zawinięte
w liście
W grudkach ziemi
szczęśliwa Zamknięte w kokony
jestem
świadkiem
wschodzenia rosy
okopy wrastają
w nozdrza
oddech odsyła
je w stronę deszczu. KATARZYNA KOLBOWSKA
MIKROKOSMOS
Kraj ten sam
co na źrenicach
jelenia.
Jasne pola chabrów
zahaczają o
nieboskłon.
Na mikro-stacjach
chwile
łapią odpoczynek.
Stało się
kształt
dobrotliwie
kulisty
zatoczył
się i przysiadł.
Idę dalej.