|
Wojciech Gawlik
LiC
odezwij się
przyszedłeś
usiadłeś
zaszyłeś się w kąt pokoju
za oknem
wieje wiatr
a ciebie nie widać
szaleje deszcz
i nie wie już
co ma ze sobą zrobić
siedzisz spokojnie
mokre twe włosy
milczysz
z zamkniętymi oczami
wiatr z deszczem
w klasy gra
krople barwnik
zmywają z traw
lic powiedz
co do jutra trwa
cisza dźwięczy
słychać drzazg nierówną
krawędź
lic odezwał
deszcz zaprzestał
Zapowiednik 8
rozegrałem swój dramat
”halucynacje przestrzenne”
i poczułem ranę
czarnego powietrza
Zapowiednik 9
stanowczy,
rozważny bąbel
zasnął,
na polu walki.
Zapowiednik 13
ogień stuleci
pełza po nagiej ziemi
wyblakłe skargi
śląc w dół grobowca
Zapowiednik 12
nagi wiatrak,
u wezgłowia łoża
zatopił zęby wspomnień,
w ramionach okna.
zamarłem na chwilę,
by odegrać swoją rolę
na łodzi, gdy cierń
oplatał moją twarz.
***
język
przetworzył echo:
na krańcu uniesionej piersi
pełnej znaków
padających w beznicość
zżółkłe dymy
ciągnące się upragnieniem snu
– a gdyby nieskończone istniało
w uzupełnieniu
– padłoby już
u podnóża lasu
głaszcząc przednagą szyję
***
koleżka mój
targnął
swa agonię
i rozdarł
słup
zapachu ognia
którym spalił
wiarę po wierze
po wierze
nastała pora
szumu
krwią zalanej
hrabiny łez
gdy ostatnia
kropla
ugasiła
ból
dziecka
z blizną
po cichej
obojętności
Zapowiednik 14
gdybyś kiedyś wracał
obok czterech wrażeń
zasłoń ich jasną drogę
bym wreszcie zażył emetyk
Zapowiednik 2
zdjęcie sunące
w odwróconym porządku -
popychane
starczą ręką,
która nie raz już
zatopiła je w wirach
rewolucji -
z nieznośną i wielkoduszną
żarłocznościš, pochłania
kolejne podrygi czasu
i rodzaje przestrzeni.
gnijąc w krainie
zubożałej osobowości
wychodzi poza siebie.
Zapowiednik 1
filigranowe usta
pełzają po moim pokoju
zatroskane wodospadem zdarzeń
pytają czy to na pewno
mój pokój
***
naga kobieta,
stojąca
wśród skał,
zapomniana
w zwątpieniu.
czyste szkło
leżące wokół niej,
podkreśla upadek
podróży
do wnętrza martwego ja,
łaskotanego przez
trzyletnią dziewczynkę,
w nieskończoność,
przykładanego do ust lusterka.
|