|
POEMAT JAK MALOWIDŁO
"Ta sama madrosc, która
nachodzi poete, stanowi równiez
o wartosci sztuki malarskiej,
i ona bowiem zawiera
madrosc".
(Filostrates)
W starozytnej Grecji poezja
nie byla traktowana na równi z innymi
sztukami, gdyz postrzegano ja jako
czynnosc znacznie wyzsza niz zajmowanie
sie sztuka. Przypisywano jej
wartosci profetyczne, a poetów wrecz
ubóstwiano. Plastyka zawierala wysilek
fizyczny twórcy, który dla Greków
byl ponizajacy. Uwazano, ze poezja
jest darem pochodzacym od bogów,
a plastyka praca rak ludzkich. Muzy
otaczaly opieka rózne rodzaje sztuki
slowa i trzeba przyznac, ze wszystkie
jej dziedziny byly wrecz uprzywilejowane.
Sposród dziewieciu Muz az
piec zajmowalo sie slowem: Talia -
komedia, Melpomena - tragedia, Erato
- elegia, Polihymnia - liryka, Kaliope
- wymowa i poezja heroiczna. Natomiast
zadnej ze sztuk plastycznych
ani malarstwu, ani architekturze, ani
rzezbie nie bylo dane, by miec chociaz
jedna wspólna muze. Rozbieznosc
miedzy sztuka slowa, a sztuka
wizualna w pojeciu Greków byla az
nad wyraz dobitna. Pierwszego zblizenia
poezji i sztuki dokonal Arystoteles.
Glównym czynnikiem ich zrównania
stalo sie odrzucenie koncepcji
wieszczej poezji. Gdy sztuce slowa
odmówiono profetycznej roli, pozostala
jedynie mimetyczna. Zatem teoria
nasladowania stala sie pomostem
dla obu, róznych do tej pory dziedzin.
W Poetyce Arystoteles pisal:
"Poeta jest nasladowca tak samo jak
malarz". Warto zauwazyc, ze w zblizeniu
tym nie malarstwo zostalo podniesione
do rangi poezji, lecz raczej
poezja "zdegradowana" do pozycji
malarstwa. Natomiast teoria mimesis
u Arystotelesa nie byla tak oczywista,
jak sie ja przyjmuje, upraszczajac.
Arystoteles nie pojmowal wcale nasladowania
jako prostego kopiowania
natury. Twierdzil, ze rytm i harmonia
(wartosci czysto abstrakcyjne) sa
niemniej waznym czynnikiem sztuki,
co mimesis i nie da sie porównac zadowolenia
jakie daja odbiorcy.
Arystotelesowska interpretacja
nasladowania zblizala sie do pozycji
wrecz przeciwstawnej, chociazby
w twierdzeniu, ze sztuka nasladuje
nie jednostkowe zdarzenia, lecz ogólne
stany rzeczy. Pisal, ze sztuka oddaje
nie tylko stan zastany, ale i stan
prawdopodobny, mozliwy. Nie mozna
zatem zarzucac Arystotelesowi, ze
w swej teorii mimetycznej nie
uwzglednil czynników twórczych,
zwiazanych juz tylko z wyobraznia...
Drugie zblizenie poezji i sztuki
nastapilo w okresie hellenistycznym.
Filostrates, malarz i pisarz, notowal
w Eikones: "Ta sama madrosc, która
nachodzi poete, stanowi równiez
o wartosci sztuki malarskiej, i ona bowiem
zawiera madrosc". Zatem madrosc
i natchnienie, uprzednio dar boski
jedynie przynalezny poetom, stal sie
mozliwym dobrodziejstwem równiez
rys. Magdalena Gintowt-Juchniewicz
dla artystów plastyków. Co prawda Lukian,
Cycero, Seneka, Witruwiusz nie
zechcieli podpisac sie pod ta mysla
i postawa ich pozostala podobna do
starogreckiej, ale juz nie przeszkodzila
zaistnialemu zrównaniu. Malarstwa
uczono mlodziez. Najslynniejszym cytatem
z okresu starozytnego Rzymu sa
slowa Horacego: "Ut pictura poesis",
co znaczy poemat jak malowidlo.
Choc pózniejsze interpretacje tej mysli
znacznie przerosly intencje autora,
w oryginale znaczyla ona nie wiecej niz
pewna analogie miedzy malarstwem
a poezja, która byla dosc daleka.
W wiekach srednich ponownie
poezje i sztuke rozlaczono na korzysc
i uprzywilejowanie tej pierwszej,
która w przeciwienstwie do malarstwa,
siegala rzeczy duchowych, boskich
i bardziej uzytecznych moralnie.
W czasach nowozytnych poezje
i malarstwo znowu zblizono i to do tego
stopnia, ze slowa Horacego "ut
pictura poesis" staly sie wrecz haslem,
którego tresc byla daleko posunieta
nadinerpretacja w stosunku do
pierwowzoru. Nie chodzilo juz o analogie
miedzy tymi sztukami, lecz
o naprzemienne wzorowanie sie malarstwa
na poezji i odwrotnie. Epoke
XVIII wieku wypelnial nakaz: "Niech
poezja bedzie jak malarstwo, a malarstwo
niech bedzie podobne do poezji".
Ale do naszych czasów poglad
ten nie przetrwal. Ponownie rozlaczono
obydwie sztuki. I raczej dobrze, ze
tak sie stalo, gdyz twórcy przestali
z uporem malowac to, co bylo rzecza
literackiego opisu, jak równiez zaniechali
opisywania tego, co sluszniej
bylo pozostawic sztuce malarskiej.
Dopiero, gdy filozof Jouffroy
stwierdzil, ze "nie ma innej poezji niz
liryczna" w tym sensie jako wartosc
poetycka - poezja wkradla sie nie tylko
w swiat malarstwa, ale i muzyki.
W XIX wieku, poetycznosc, szersze, liryczne
pojecie poezji zaistniala
w sztukach plastycznych, ale juz nabisci
i fowisci chcieli widziec w malarstwie
jedynie wyraz jemu wlasciwych
form. Ta przeciwstawnosc, podkreslajaca,
ze kazda z dziedzin posluguje
sie innym jezykiem charakteryzuje tez
czasy obecne. Ale nietrudno zauwazyc,
ze popularne sa tez tendencje do
wzajemnego przenikania sie tych
sztuk, czerpania, wyzyskiwania rozmaitych
mozliwosci na rzecz nowego,
oryginalnego, innego. Pozostal jednak
rozdzial, wskazujacy na to, ze
sztuki plastyczne opieraja sie na postrzeganiu,
a poezja na wyobrazni.
Jezeli jednak przyjac, ze plastyka
ukazuje rzeczy, a poezja operuje
pojeciami abstrakcyjnymi, gdzie
usytuuje sie twórczosc abstrakcjoni
stów, którzy w formie obrazowej pragna
przedstawic pojecia abstrakcyjne,
nie korzystajac z opowiadania, lecz
wypowiadajac sie poprzez jezyk form
wlasciwych tylko malarstwu? Gdzie
tez usytuowac traktowanie poezji, jako
integralnej czesci dziela artysty?
A jednak juz Blake wprowadzil
swoja poezje na stronice odbitek graficznych.
Czy zestawienie obu srodków
wyrazu w celu wyrazenia jednakiej
tresci mialo ja wzmocnic, czy
wzbogacic? Dlaczego poeci parali
sie malarstwem, a malarze siegali po
pióro? Dlaczego zaistnialy w sztuce
takie postacie jak Wiliam Blake, Stanislaw
Wyspianski, Witkacy, Bruno
Schulz wreszcie Wassily Kandinsky
czy wspólczesnie tworzacy Roland
Topor, Erna Rosenstein, Gerhard AItenbourg.
Potrzeba realizacji na tych obu
przeciwstawnych sobie plaszczyznach
- mogla byc wyrazem tak silnej ekspresji
lub tez niemoznosci wyrazenia
sie, okreslenia za pomoca jednej dziedziny.
Wassily Kandinsky wspominal:
"Juz od wielu lat pisuje czasami
wiersze proza a niekiedy nawet
poezje. Jest to dla mnie pewna zmiana
instrumentu - odkladam na bok palete
i zasiadam do maszyny do pisania.
Mówie o instrumencie, poniewaz sila,
która mnie pcha do pracy jest wciaz
ta sama, to znaczy wewnetrznynacisk.
I wlasnie ta sila wymaga ode mnie
zmiany instrumentu".
Moze Kandinsky poniekad wyjasnia
zagadke potrzeby wyrazania
sie zarówno werbalnie, jak i obrazowo.
Tak czy inaczej, czy bedzie to wewnetrzny
nacisk, czy tez zasada wewnetrznej
koniecznosci - wynikac beda
z bardzo silnej ekspresywnosci
jednostki. I jeszcze jedno, przeciwienstwo
tych obu sztuk: sztuki obrazu
i sztuki slowa potwierdza wypowiedz
Kandinsky'ego, który niemalze narzeka
na sytuacje, w której malarzowi nie
wolno byc poeta. "O! Dokladnie pamietam:
kiedy zaczynalem pisac poezje,
wiedzialem, ze jako malarz bede
podejrzany. Kiedys krzywo patrzono
na malarza, który pisal - nawet jesli byly
to tylko listy. Zadano niemal, by przy
jedzeniu nie poslugiwal sie widelcem,
lecz pedzlem. Byl to trudny okres, pelen
scislych podzialów i jakze prosty
w swej logice. Skoro teoretyk mysli,
chociaz nie umie malowac, to malarz
powinien malowac, mimo iz nie umie
myslec" .
Kandinsky mimo tych scislych
podzialów lub wychodzac im wrecz
naprzeciw, wydal swoja ksiazke zatytulowana
"Klange" (Dzwieki). Ukazala
sie w Monachium w 1913 roku w wydawnictwie
Piper&Cie i bylo to wydanie
dosc luksusowe, ze specjalnymi
inicjalami, na recznie czerpanym papierze
holenderskim, przezroczystym.
Mialo kosztowna oprawe ze zloconym
drukiem i odznaczalo sie duzym stopniem
elitarnosci. Naklad wynosil 300
egzemplarzy, które byly sygnowane
i numerowane przez autora. Ten rodzaj
ksiazki autorskiej, mimo poczatkowego
sceptycyzmu wydawcy, spotkal
sie z wielkim entuzjazmem odbiorców.
Ksiazka byla rozchwytywana,
ale zgodnie z umowa pomiedzy
autorem i wydawca, jak równiez prawem
strzegacym oryginalnosci odbitek
graficznych - elitarnosc wydania
byla jedyna w swoim rodzaju - nikt
nie mial juz prawa nigdy wiecej wydac
nakladu.
Ksiazka Kandinsky'ego zawierala
wiersze ozdobione licznymi
barwnymi oraz czarno-bialymi drzeworytami.
Nie mialam okazji obejrzec
oryginalu, ale nieliczne przedruki zamieszczonych
w nim grafik, jak równiez
jakosc poetyckiego obrazowania
w rozprawie "O duchowosci w sztuce"
sugeruja, ze sukces tego przedsiewziecia
byl zasluga nie tylko
starannego wydania lecz przede
wszystkim silnego, artystycznego wyrazu
calosci dziela.
To, co przekonuje mnie do
osoby autora, to jego niezwykla odwaga
i konsekwencja w realizacji
twórczych zamierzen; ten "niedobry"
czas dla malarza-poety, który pragnal
przezwyciezyc, nie ze wzgledu na
idee, ale z powodu silnej wewnetrznej
potrzeby, której nie bal sie ujawnic.
Eseje, skladajace sie na ksiazke
"O duchowosci w sztuce" tez zaznaczyly
w szufladzie wlasna historie, zanim
dotarly do rak czytelników. I chociaz
malo kto kojarzy postac Kandinsky'ego
z osoba poety, dla mnie zawsze
pozostanie on symbolem nie
tylko abstrakcji, ale przede wszystkim
szeroko pojetej kreacji - ekspresji,
która emanuje w równej mierze z jego
malarstwa jak i slowa.
Jesli chodzi o Kleego, to wiadomo,
iz prócz muzykowania od
wczesnych lat pisal wiersze. W 1915
roku, juz jako dojrzaly artysta, zainteresowal
sie poezja chinska, która
przesylala mu w listach zona. Podjal
próbe malarskiej transpozycji slowa.
Sposród calego cyklu wierszy - obrazów,
jakie zamierzal wykonac, udalo
mu sie zrealizowac jedynie poszczególne
dziela. Mimo skromnej liczby
tych kompozycji, warte sa one wyróznienia.
Uderzaja odrebnoscia i szczególnym
traktowaniem zarówno tekstu,
jak i znaku samej litery w obrazie.
Kompozycja malarska "Ongis
wynurzony z szarosci nocy" jest graficzno-
malarskim ustosunkowaniem
sie do slowa. Mozna rozczytac poszczególne
wersy, ale kazda z liter
traktowana jest jako znak, osobny
skladnik kompozycji. Tekst widnieje
zarówno na górnym marginesie akwareli,
w postaci odrecznego zapisu, jak
równiez w glównej czesci dziela, wtopiony
w przestrzen malarska. Istnieja
przypuszczenia, ze wiersz ten jest autorstwa Kleego, gdyz ani nie jest podpisany
zadnym innym nazwiskiem, ani
tez nie ustalono nigdy jego pochodzenia:
Ongis wynurzony z szarosci nocy
Potem ciezki i drogi i silny jak
ogien Wieczorem pelen Boga i schylony,
Teraz eterycznie w rozedrganym
blekicie odplywa nad firnami
do madrosci pod gwiazdami".
Zabawe litera i tekstem znajdujemy
tez w kompozycji graficzno-malarskiej
zatytulowanej: "Schriftbild aus
dem Hohen Leid", co mozna przetlumaczyc
jako "Obraz pisma", czy tez
"Pisemny obraz z Piesni nad Piesniami".
Hans Jurgen Buderer pisze, ze
"Klee wciaz na nowo, na kazdym kroku
rozprawia sie z malarskim dzialaniem liter,
pismienniczych, abstrakcyjnych
znaków i calym nastepstwem tekstu,
które integruje jako srodki artystyczne
w swoich pracach. Nie chodzi mu przy
tym o problem graficznego ksztaltowania
pisma, ale o podstawowe pytanie
potyczace obrazu. Litera moze byc
uwypuklona przez swa barwnosc lub
odpowiednia wewnetrzna strukture.
Musi wspóltworzyc z innymi elementami
obrazu, kolejnymi literami, abstrakcyjnymi
znakami czy figurami sytuacje
wywazenia harmonijno-kompozycyjnego.
[...J Pisemne znaki ukladaja, podporzadkowuja
sie danej, seryjnej strukturze
lub rozpoczynaja niezalezna wolna
gre mozliwych znakowo-malarskich
zwiazkówi wzajemnychrelacji".
Zainteresowanie litera jako znakiem
malarskim, uczynienie z niej prywatnego
jezyka, kodu, widoczne jest
równiez w takich dzialaniach jak "Pismo
abstrakcyjne" z 1931 roku, gdzie
tuszem na listowym papierze Klee kresli
wersy liter. Zapisuje wewnetrzny
strumien napiec, pozbawiony slownego
przekazu, lecz mówiacy jezykiem
kompozycyjnych kontrapunktów, powstalych
w ukladzie hieroglificznych
znaków poprzez zageszczanie, wydluzanie
czy pogrubianie poszczególnych
linii. I takmowa stala sie znakiem...
Magdalena Gintowt-Juchniewicz
|