|
CO SIĘ STAŁO Z MOJĄ BOHEMĄ?
Jeszcze dziesiec lat temu Polska kwitla
wieloma poetami, malarzami, aktorami, filozofami,
ambitnymi ludzmi róznej masci
dla których, przynajmniej w deklaracjach,
najwazniejsze byly górnolotne idee, a Bogiem
byla Sztuka. Zdawalo sie, ze nasz
kraj to zaglebie wielkich artystów i geniuszy,
którzy za pare lat objawia swiatu swojej
wizje. Dlaczego sie tak nie stalo?
Najprostsza odpowiedz to taka, ze talentu
nie starczylo. Jest to opinia krzywdzaca,
a przyczyn, dla których artysci znikli
z naszych ulic szukac trzeba glebiej. Jezeli
nie spadla zadna bomba wywolujaca
impotencje twórcza, a inzynierowie dusz
w dalszym ciagu zyja, to co robia?
Znalem wielu swietnie sie zapowiadajacych
malarzy, grafików, pisarzy, rezyserów,
aktorów, którzy mistrzowskie bulawy
nosili w tornistrach. Ich wizje artystyczne
jeszcze kilka lat temu zapieraly dech
w piersiach. Nie potrzeba bylo specjalnej
wyobrazni aby zrozumiec, ze jesli uda im
sie zrealizowac swoje idee i pomysly pozwoli
to ludziom patrzec na zycie w ciekawszy
sposób.
Wiekszosc wizjonerów zderzyla sie
z pancernym pociagiem ekonomii. Zapasc
finansowa lat 1990-1992jaka dotknela sfery
kultury zmiotla wielu marzycieli i idealistów.
Skonczyly sie panstwowe dotacje,
a prywatni mecenasi byli bardzo skapi.
Twarda walka o byt okazala sie wazniejsza
od najpiekniejszych wierszy, obrazów,
zdjec czy przedstawien teatralnych. Na
sztuke musi byc popyt. Sztuka jest rzecza
kosztowna,i istnieje realnie tylko wtedy kiedy
nastepuje kontakt pomiedzy twórca a odbiorca.
Brak tych ostatnich to zaglada
dla artystów.
Nie prawda jest jednak, ze ci wszyscy,
mlodzi, utalentowani tak latwo sie
poddali. Prawdziwy artysta, wierzacy
w swoja misje, pokonuje wszelkie przeszkody,
aby osiagnac swój cel i jest do
konca wiernyswojejsztuce. Prawdajest
jednak, ze twórcysa takze ludzmi,posiadajacymi
swoje slabosci. Lubia wygodne,
luksusowe mieszkania, samochody,
jachty,wakacjew cieplych krajach,zycie
na wysokim poziomie, dajace iluzje szczescia, tak sprytnie podszeptywane
przez bozka kultu konsumpcjonizmu.
Jezeli nie mozna zarobic pieniedzy
na publikowaniu wierszy, mozna je zdobyc
ukladajac hasla reklamowe. Tworzenie
plakatów reklamowych zajmuje mniej
czasu niz malowanie obrazów, a jest duzo
bardziej intratne. Zamiast antycypowac
przyszlosc, jak przystalo na prawdziwego
wizjonera, mozna zajac sie gra gieldowa.Zdobywanie pieniedzynie jest
takie proste przynajmniej dla ludzi,zyjacych
do tej pory bardziej w strefie idei niz
materii.Zdobywanie pieniedzy to machina
wciagajaca w swoje tryby.
Te zaleznosci dostrzegaja nawet
komercyjni twórcy piosenek "Kazik",
"Atrakcyjny Kazimierz" czy "Piersi".
Podobnie jest w spektaklu Teatru Telewizji
"Keatchup Schredera" czy filmie
"Dzieci i ryby". Wszedzie tam opisane
sa mechanizmy w jakie artysci
zaprzedaja dusze diablu czy poswiecaja
swój talent w sluzbie handlu
i promocji.
Wszystko z poczatku jest niewinne.
Ukladanie sloganów reklamowych to
nic innego jak cwiczenie sie w sztuce
slowa. Tworzenie reklam telewizyjnych
stanowi doskonaly poczatek do pisania
w przyszlosci fascynujacych scenariuszy
i rezyserowania fenomenalnych filmów.
Komponowanie reklam prasowych
i plakatów wielkoformatowychto
cwiczenie zmyslu plastycznego.
Przychodzi tez satysfakcja. Kiedys
Sienkiewicz pisal dla narodu "ku pokrzepieniu
serc" wplywajac na umysly
milionów. Teraz proste zdania, czasem
zawierajace nawet w sobie
sprzecznosc, równiez wywoluja masowe
reakcje w postaci masowego kupowania
róznych produktów. Czyz to
nie sukces?
Machina dziala. Sukces rodzi sukces.
Za statusem materialnym i zawodowym
idzie równiez potrzeba udowodnienia,
ze jest sie szczesliwym,
a zatem trzeba zalozyc rodzine, zreszta
tak wszyscy robia. Nota bene okazalo sie z ostatnio przeprowadzonych
badan, ze malzenstwo wiekszosci
mlodym ludziom nie kojarzy
sie z miloscia tylko z zabezpieczeniem
przez samotnoscia.
Swiat biznesu i reklamyjest w pewnymsensie
iluzja.Tutajnikt nie interesuje
sie prawdziwymi wartosciami,a jedynie
ich substytutami:eleganckie ubrania, luksusowo
wyposazone biura, drogie samochody.
Wrazenie jest wazniejsze od
prawdy.Wrazeniedecyduje o pozycji, ta
zas o kondycji portfela.Niemasie czemu
dziwic, ze wielu mlodychartystówwpada
w te siec. Sa jak akwariowerybki plawiace
siew sukcesiei komforcie.Wprawdziwym
oceanie zginelibyw mgnieniu oka,
jednak morzejest daleko stad.
Wiekszosc mlodych artystów nie
zauwaza nawet kiedy przestaje pisac,
komponowac, czy tworzyc. Brakuje im
czasu, weny. Umysl jest zaprzegniety
do spraw biezacych. Po co mieliby to
zreszta robic, skazujac sie na niepewna
egzystencje?
Dla porzadku warto dodac, ze nie
tylko swiat reklamy pochlania artystów.
Czesc z nich znajduje miejsce w dyplomacji,
polityce. Niektórzy zostaja biznesmenami
zamieniajac byc na miec.
I dobrze, ze tak sie dzieje. Kraj,
w którym zyliby sami aktorzy, plastycy,
autorzy, muzycy, bylby piekny jak
skrzydla motyla, ale równie zywotny.
Mnie jednak zal tych wspanialych
ludzi poetów pracujacych w firmach
konsultingowych, prozaików ukladajacych
slogany reklamowe, malarzy zajmujacych
sie kampaniami medialnymi,
wieszczy handlujacych samochodami,
aktorów parajacych sie akwizycja. Zal
z dwóch powodów, ze juz nie poznam
ich nowych dziel i dlatego, ze zabili
swojawrazliwosc.
Juliusz Bolek
|